Wzrost PKB Polski zaskakuje na plus. Co napędza gospodarkę w 2026 r. i dlaczego 2027 może przynieść zadyszkę?
Polska gospodarka weszła w 2026 rok z wyraźnie lepszym „momentum”, niż sugerowały ostrożniejsze scenariusze sprzed kilku miesięcy. Wzrost PKB Polski ma być wyższy, bo jednocześnie ruszyły inwestycje, przyspieszyło wykorzystanie środków unijnych, a firmy i sektor publiczny coraz odważniej wydają na transformację energetyczną oraz modernizację infrastruktury. To miks, który w krótkim terminie potrafi podbić tempo wzrostu.
Jednocześnie w tle rośnie ryzyko klasycznego efektu „górki i dołka”: po okresie silnego wsparcia (zwłaszcza unijnego) przychodzi normalizacja, a wraz z nią wolniejsze tempo wzrostu. Właśnie dlatego część prognoz wskazuje, że po solidnym 2026 r. w 2027 r. może pojawić się hamowanie.
Najważniejsze liczby: gdzie dziś jest Polska i dokąd zmierza tempo wzrostu?
Obraz bazowy jest dość spójny: po dobrym 2025 r. gospodarka ma w 2026 r. utrzymać podwyższone tempo, oscylujące w okolicach 3,7–4,0 proc. (w zależności od instytucji i założeń). To poziom, który z perspektywy dojrzałej gospodarki europejskiej wygląda atrakcyjnie, ale wciąż nie gwarantuje automatycznego „doganiania” na każdym polu — zwłaszcza jeśli inwestycje prywatne nie wejdą na trwałą ścieżkę wzrostu, a eksport będzie zależny od koniunktury u głównych partnerów handlowych.
W wielu scenariuszach 2027 r. to rok chłodniejszy: tempo wzrostu PKB Polski ma się obniżyć bliżej 3,0 proc. Przyczyną nie musi być kryzys czy recesja, tylko zmiana struktury impulsów: mniej wyjątkowych bodźców, więcej „twardej” ekonomii, czyli produktywności, konkurencyjności i popytu zewnętrznego.
Co realnie ciągnie polski PKB w górę w 2026 r.?
Wzrost gospodarczy nie bierze się z jednego silnika. W obecnym cyklu widać kilka równoległych źródeł, które nałożyły się na siebie w korzystnym momencie.
1) Inwestycje: powrót po słabszym okresie
Po czasie niepewności i wstrzymywania projektów, inwestycje znów zaczęły rosnąć. Kluczowe jest to, że impuls inwestycyjny nie wygląda jak jednorazowy „zryw”, tylko w dużej mierze wynika z konieczności dostosowań:
- energetyka – modernizacja sieci, źródeł wytwarzania, efektywność energetyczna, zabezpieczenie kosztów energii w przemyśle,
- cyfryzacja – inwestycje w automatyzację, systemy IT, bezpieczeństwo danych,
- infrastruktura – projekty transportowe i komunalne, które przekładają się na produktywność w dłuższym terminie.
Dla PKB ma to znaczenie podwójne: inwestycje zwiększają popyt tu i teraz, a jeśli są sensownie zaprojektowane — podnoszą potencjał gospodarki w kolejnych latach.
2) Fundusze UE i „efekt przyspieszenia” w absorpcji
W 2026 r. w wielu prognozach wyraźnie widać rolę środków unijnych, w tym finansowania związanego z KPO i innymi programami. Gdy napływ pieniędzy jest szeroki, a projekty są uruchamiane w tempie większym niż wcześniej, PKB dostaje impuls, który w statystykach wygląda jak „wyższy bieg” gospodarki.
To także element, który tłumaczy, dlaczego na 2027 r. częściej pojawia się teza o spowolnieniu: gdy strumień wydatków publicznych i inwestycji współfinansowanych osiąga szczyt, potem naturalnie zaczyna się wypłaszczać.
3) Konsumpcja: rośnie, ale już nie „na ślepo”
Wzrost konsumpcji prywatnej wciąż wspiera gospodarkę, ale jej charakter się zmienia. W wielu analizach podkreśla się, że gospodarstwa domowe zaczęły więcej oszczędzać, a wydatki są ostrożniejsze niż w okresach, gdy dominował efekt szybkiego odbicia i nadrabiania zaległych zakupów.
Z punktu widzenia stabilności to dobra wiadomość — wyższa stopa oszczędności buduje bufor na gorsze czasy. Z punktu widzenia krótkoterminowej dynamiki PKB oznacza to jednak, że konsumpcja może nie być tak „mocnym tłokiem” jak wcześniej.
4) Niższa inflacja i perspektywa łagodniejszej polityki pieniężnej
Spadek inflacji oraz wcześniejsze obniżki stóp procentowych poprawiają warunki finansowe w gospodarce: kredyt może stawać się tańszy, a koszty obsługi długu dla firm i części gospodarstw domowych mogą maleć. To zwykle działa z opóźnieniem, ale potrafi wesprzeć zarówno inwestycje, jak i popyt konsumpcyjny.
Warto jednak pamiętać, że mechanizm transmisji polityki pieniężnej bywa nierówny: jedne branże odczuwają poprawę szybko (np. firmy inwestujące kredytem), inne wolniej (np. segmenty zależne od popytu zagranicznego).
Dlaczego po dobrym 2026 r. może nadejść hamowanie w 2027 r.?
Spowolnienie nie musi oznaczać „tąpnięcia”. W wielu scenariuszach to raczej przejście z fazy przyspieszenia do fazy bardziej normalnego, umiarkowanego wzrostu. Kluczowe są trzy ryzyka, które często wracają w prognozach.
1) Słabszy impuls z UE: mniej wyjątkowych bodźców
Jeżeli 2026 r. jest rokiem silnego „piku” inwestycji współfinansowanych i wydatków publicznych, to kolejny rok bywa statystycznie trudniejszy do powtórzenia. Nawet jeśli napływ środków nie znika, sama dynamika (tempo narastania wydatków) może być mniejsza. A dynamika to właśnie to, co wprost widać w tempie wzrostu PKB.
2) Eksport i kondycja partnerów handlowych
Polska jest mocno powiązana z europejskimi łańcuchami dostaw, a kluczowym punktem odniesienia pozostaje koniunktura w przemyśle naszych największych partnerów. Jeśli zagraniczne zamówienia rosną wolno, polskie firmy eksportowe mają ograniczone pole do zwiększania produkcji, nawet przy dobrej sytuacji krajowej.
To ważne, bo w dłuższym okresie nie da się „ciągnąć” wzrostu wyłącznie inwestycjami publicznymi i konsumpcją — eksport i inwestycje prywatne muszą dowieźć swoją część wyniku.
3) Wydatki obronne: wsparcie dla PKB, ale z istotnym „przeciekiem” importowym
Wyższe nakłady na obronność mogą podbijać popyt w gospodarce, ale ich wpływ na krajową wartość dodaną zależy od tego, ile wydatków zostaje w Polsce. Jeśli znacząca część zakupów to import sprzętu i uzbrojenia, efekt dla PKB jest mniejszy, niż sugeruje sama skala wydatków.
W praktyce oznacza to, że dla trwałego wzrostu kluczowe są elementy towarzyszące: transfer technologii, udział krajowych podwykonawców, serwisowanie, produkcja komponentów, rozwój kompetencji i przemysłu.
Co musiałoby się wydarzyć, żeby „miękkie lądowanie” stało się scenariuszem bazowym?
Jeśli celem jest utrzymanie relatywnie wysokiego wzrostu PKB Polski mimo słabszego impulsu jednorazowego, gospodarka potrzebuje bardziej trwałych filarów. Z perspektywy firm, inwestorów i decydentów publicznych najważniejsze są trzy obszary.
Wzmocnienie inwestycji prywatnych i przewidywalności otoczenia
- stabilne reguły gry (podatki, regulacje sektorowe, planowanie inwestycji),
- szybsze procesy administracyjne (pozwolenia, decyzje środowiskowe, przyłączenia),
- kapitał dla innowacji (finansowanie, ulgi, zachęty do badań i rozwoju).
Energia: koszt, bezpieczeństwo i konkurencyjność
Transformacja energetyczna jest dziś jednocześnie szansą i ryzykiem. Szansą — bo wymusza modernizację i może obniżać koszty w dłuższym okresie. Ryzykiem — bo przejściowo bywa kapitałochłonna i narażona na wahania regulacyjne. Utrzymanie konkurencyjnych cen energii dla przemysłu będzie jednym z kluczowych warunków, aby inwestycje produkcyjne nie omijały regionu.
Produktywność i rynek pracy: mniej rąk, większa efektywność
Presja demograficzna sprawia, że w kolejnych latach coraz ważniejsze stanie się podnoszenie produktywności: automatyzacja, lepsze zarządzanie procesami, cyfryzacja usług, inwestycje w kompetencje. To element, który nie robi „fajerwerków” w jednym kwartale, ale decyduje, czy gospodarka jest w stanie utrzymać solidny wzrost bez przegrzewania inflacji.
Wnioski dla firm i konsumentów: jak czytać te prognozy?
- 2026 r. wygląda na rok sprzyjający wzrostowi – inwestycje i środki unijne tworzą korzystne tło dla wielu branż, szczególnie infrastruktury, energetyki, budownictwa, przemysłu modernizującego park maszynowy i sektora IT.
- 2027 r. może być testem trwałości – jeśli tempo wzrostu spadnie, to sprawdzianem będzie popyt eksportowy oraz zdolność gospodarki do utrzymania inwestycji prywatnych bez wyjątkowo silnego wsparcia.
- Największym wyzwaniem jest jakość wzrostu – sama liczba procentów w PKB jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest, czy wzrost opiera się na produktywności, inwestycjach i konkurencyjności, czy tylko na chwilowym przypływie środków i cyklicznym odbiciu.
Podsumowując: wzrost PKB Polski w 2026 r. ma solidne fundamenty w postaci inwestycji i silnego impulsu finansowania projektów rozwojowych, ale im bliżej 2027 r., tym bardziej rynek będzie pytał o „drugie dno” — czyli to, czy gospodarka potrafi utrzymać tempo, gdy warunki przestaną być tak wyjątkowo sprzyjające. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, obecny rajd może okazać się czymś więcej niż jednorazowym zrywem.
