Włoskie problemy szkodzą złotemu

foto: NBP

Notowania polskiej waluty znajdują się w lekkim w odwrocie w poniedziałkowy poranek, co wydaje się w dużej mierze efektem odpływu kapitału z rynków wschodzących pomimo faktu, że popyt na amerykańskiego dolara jest w godzinach porannych względnie ograniczony. Wśród obaw należy wymienić przede wszystkim wewnętrzne kłopoty Włoch. Poniedziałek jest również oficjalnym dniem zakończenia przez Grecję programu pomocowego. Z krajowej gospodarki należy wspomnieć o piątkowych danych z rynku pracy.

Wątek turecki wydaje się, że z punktu widzenia Unii Europejskiej został nieco nad wyraz rozdmuchany. Owszem, europejskie banki posiadają pewną ekspozycję tamże, to jednak w skali makro jest ona znikoma, nawet w przypadku Hiszpanii. Z kolei, jeśli chodzi o Włochy, ryzyko związane z niespłacalnością kredytów przez tureckie instytucje jest jeszcze bardziej marginalne, a dużo więcej powodów do obaw inwestorzy mogą mieć patrząc na potencjalne problemy fiskalne. Po katastrofie mostu w Genui włoskie władze zaczęły coraz śmielej mówić o konieczności zwiększenia inwestycji w infrastrukturę (dodajmy również, że pojawiły się również oskarżenia, jakoby to UE była winna katastrofie mostu z uwagi na nakładane ograniczenia wydatkowe). Taka sytuacja nie podoba się inwestorom, którzy zdecydowali się wyprzedawać włoski dług pod koniec zeszłego tygodnia (pomimo fakt, że „turecka” premia za ryzyko zmalała). W rezultacie spread rentowności do niemieckiego odpowiednika rozszerzył się, stanowiąc istotne obciążenie dla wspólnej waluty. Jednocześnie bardzo kiepsko radził sobie tamtejszy rynek akcyjny (w ciągu ostatnich sesji FTSE MIB stracił ponad 6%). Dzisiaj z kolei pojawiły się już konkretniejsze informacje, jakoby Włosi planowali wydatki rzędu 80 miliardów euro wycelowane w odbudowę infrastruktury, co w takim przypadku stanowiło najpewniej ryzyko naruszenia unijnych zasad budżetowych. W moim przekonaniu czynnik ten może być znacznym ciężarem dla wspólnej waluty w najbliższych tygodniach.

Podczas gdy Włosi nie wydają się obecnie w najlepszej kondycji, o tyle inny partner ze słynnej grupy PIGS – Grecja – stawia dzisiaj przysłowiową kropkę nad „i”. To właśnie poniedziałek jest formalnym zakończeniem programy pomocowego ze strony europejskich instytucji dla połoudniuowo-europejskiego państwa. Od 2010 roku Grecja otrzymała miliardy euro w celu restrukturyzacji finansów publicznych poprzez implementację różnego rodzaju środków oszczędnościowych. O ile w ostatnim czasie możemy mówić o spadającym bezrobociu, nadwyżce budżetowej oraz tej w handlu zagranicznym, o tyle należy być świadomym, że obecnie koniunktura globalna mocno temu sprzyja. Dość zauważyć, że mimo lepszej kondycji budżetowej oraz wzrostu PKB wskaźnik długu nie spadał w ostatnich kwartałach, a jedynie zatrzymał się w rejonie 180%. Grecja otrzymała wiele, teraz musi się liczyć z tym, że europejscy wierzyciele będą się bacznie przyglądać dalszym postępom gospodarczym.

Tymczasem z kraju GUS opublikował w piątek dane z rynku pracy za lipiec, które okazały się niewielkim rozczarowaniem względem konsensusu. O ile zasadnicze trendy w dynamice zatrudnienia oraz wynagrodzeniach nie zostały zachwiane, o tyle dane na temat płac wydają się wpasowywać w obecną retorykę RPP (pomimo relatywnie niskiej bazy statystycznej, tempo wzrostu płac w ujęciu rocznym nieco zwolniło w stosunku do czerwca). Jeśli chodzi o strukturę płac w minionym miesiącu, to z analizą należy poczekać jeszcze kilka dni. Nie jest wykluczone, że mocniej ciążyły płace w górnictwie, gdzie w czerwcu zanotowano bardzo mocny wzrost. Na koniec warto wspomnieć o komentarzach minister Czerwińskiej odnośnie do sytuacji budżetowej, jakie pojawiły się dzisiejszego poranka. Według minister finansów w całym 2018 roku dochody wzrosną o około 10 miliardów złotych więcej niż zakładano, z kolei wydatki najpewniej będą niższe. Jeśli chodzi o samą ściągalność podatku VAT, to ma ona mniej więcej wpasować się w cel ustawowy na poziomie 166 miliardów. Na koniec minister Czerwińska dodała, że deficyt na koniec roku powinien znaleźć się poniżej zeszłorocznej wartości na poziomie 25,3 miliardów.

W dzisiejszym kalendarzu makroekonomicznym warto zwrócić uwagę przede wszystkim na krajowe dane. O godzinie 10:00 GUS opublikuje wskaźniki produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Paczkę danych za lipiec zakończy w środę sprzedaż detaliczna. Po godzinie 9:05 za dolara płacono 3,7686 złotego, za euro 4,3032 złotego, za funta 4,8001 złotego i za franka 3,7872 złotego.

Arkadiusz Balcerowski
Makler Papierów Wartościowych
Analityk Rynków Finansowych XTB
arkadiusz.balcerowski@xtb.com

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*