Trzeci rywal reprezentacji Polski – Macedonia Północna

foto: pzpn

Na Bałkanach nigdy łatwo się nie gra. Wiedzą o tym też doskonale piłkarze reprezentacji Polski, która w piątek rozegra trzecie spotkanie eliminacji EURO 2020. Tym razem przedstawiamy Macedonię Północną, która będzie rywalem podopiecznych Jerzego Brzęczka.

Zmiana nazwy

Dotychczas znaliśmy po prostu „Macedonię”. 12 lutego 2019 roku kraj jednak zmienił nazwę na „Macedonię Północną”. 11 stycznia macedoński parlament zatwierdził poprawki do konstytucji, które zakładały m.in. zmianę nazwy kraju. 25 stycznia to samo zrobił parlament grecki, stąd na początek warto wtrącić, że wszystkie historyczne dane, jakie przytaczamy poniżej dotyczą kraju znanego wcześniej jako Macedonia. Mimo, że nie wszystkim tam ta zmiana się podoba, jest już ona zaakceptowana przez społeczność międzynarodową.

Skromna historia spotkań z Macedonią

Tylko trzy mecze zagrali Biało-Czerwoni przeciwko ekipie z Bałkanów i wszystkie były spotkaniami towarzyskimi. Zaczęło się w 2003 roku od 3:0 po bramkach Andrzeja Niedzielana, Grzegorza Rasiaka i Rafała Lasockiego. Pięć lat później było 1:1. Wynik spotkania otworzył tuż przed przerwą Goran Maznov, a wyrównał z rzutu karnego tuż przed końcem Radosław Matusiak. Najświeższe starcie obu drużyn to już rok 2012 i wygrana 4:1. Bramki strzelali wtedy Arkadiusz Milik, Szymon Pawłowski, Artur Jędrzejczyk i Waldemar Sobota, a honorową bramkę dla rywali zdobył Dejan Blazevski.

Awans w Lidze Narodów

Macedonia nigdy nie grała na Mistrzostwach Europy czy Mistrzostwach Świata, ale przejdźmy do niedalekiej przeszłości, bo tu można odnotować pewien sukces. Zaczynając od Dywizji D Ligi Narodów, ta reprezentacja w grupie z Gibraltarem, Armenią i Liechtensteinem z sześciu spotkań wygrała pięć, przegrywając tylko w jednym meczu i zaliczyła awans do Dywizji C. Całkiem nieźle przedstawiają się też wyniki w obecnie trwających eliminacjach Euro 2020. Po zwycięstwie 3:1 nad Łotwą (gol Egzana Aljoskiego i dwa trafienia Elifa Elmasa), przyszedł remis ze Słowenią 1:1 (bramka Enisa Bardhiego). W tabeli grupy G daje to na razie 3. miejsce – tuż za Polską i Izraelem.

Powołania na Biało-Czerwonych

Pierwszym bramkarzem reprezentacji jest Stole Dimitrievski, który występuje w Rayo Vallecano. Dużo większe wrażenie robi klub Dejana Ilieva, który jest zawodnikiem londyńskiego Arsenalu. O ile pierwszy z wymienionych w swoim klubie faktycznie występuje (zagrał w tym sezonie La Ligi 11 spotkań w drugiej części sezonu), o tyle drugi w stolicy Anglii pełni tylko funkcję golkipera drużyny do lat 23, co dla bramkarza mającego 24 lata wielkim wyróżnieniem być nie powinno.

Według informacji widniejących na stronie UEFA, w pierwszych dwóch meczach eliminacji Euro 2020 w formacji defensywnej grał strzelec bramki z Łotwą – Egzan Aljoski, który faktycznie jest postrzegany jako pomocnik. Pewne miejsce w defensywie wydaje się też mieć Visar Musliu ze Shkendiji Tetowo i Darko Velkoski z HNK Rijeka. Czwartym obrońcą powinien być Stefan Ristovski ze Sportingu Lizbona lub Egzon Bejtulai – również ze Shkendiji Tetowo.

Trzech zawodników może być upatrywanych jako gwiazdy reprezentacji Macedonii Północnej. Mowa tu na pewno o Enisie Bardhim z Levante, który w zakończonym sezonie zagrał w La Lidze 36 razy i nawet strzelił trzy gole, wspomniany już wcześniej Egzan Aljoski, czyli klubowy partner Mateusza Klicha z Leeds United, a w końcu też Elif Elmas z Fenerbahce Stambuł. W dwóch pierwszych meczach eliminacji pewne miejsce w składzie miał też Boban Nikolov z węgierskiego Videotonu.

I w końcu napastnicy. Tu skład wygląda chyba najlepiej, bo czterech powołanych zawodników gra w Europie Zachodniej. Najbardziej znany jest oczywiście Goran Pandev, ale Ilja Nestorovski czy Aleksander Trajkovski (obaj z Palermo) też próbują dorównać liderowi napadu. Oby uznane postacie macedońskiej kadry nie dały o sobie znać w piątek, gdy przyjdzie nam się zmierzyć z tą reprezentacją na Stadionie Narodowym im. Todora Proeskiego w Skopje.

TEKST: Radosław Kępys, Przekrój Sportowy

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*