Trump wznawia wojny handlowe

foto: media solutions

USA / CHINY / WOJNY HANDLOWE: Biały Dom nieoczekiwanie zapowiedział wczoraj powrót do procedowania 25 proc. cła na chińskie towary o rocznej wartości importu 50 mld USD, oraz restrykcji dotyczących możliwości inwestowania przez chińskie firmy w USA. Sprawa dotyczy obszaru technologii i telekomunikacji, oraz oskarżeń USA, co do taktyki „własności intelektualnej” prowadzonej przez chińskie firmy. Finalna list produktów objętych wyższymi cłami ma zostać ogłoszona 15 czerwca. Chiny ostro skrytykowały ten ruch.

USA / DANE: Indeks zaufania konsumentów Conference Board wyniósł w maju 128 pkt. (jak oczekiwano).

JAPONIA: Wstępna sprzedaż detaliczna w kwietniu wypadła lepiej niż oczekiwane +0,5 proc. m/m. Wzrost wyniósł 1,4 proc. m/m.

SZCZYT G-7: Podczas spotkania ministrów finansów państw grupy G-7 zaplanowanego na 31 maja – 2 czerwca, głównym tematem będzie sytuacja we Włoszech i ostatni skok zmienności, zwłaszcza na rynkach wschodzących.

EUROSTREFA/ WŁOCHY : Przyspieszone wybory mogą mieć miejsce już 29 lipca, przyznał Carlo Cottarrelli, który jednocześnie dodał, że jego misja zakończyła się fiaskiem. Spekuluje się, że prezydent może w najbliższych dniach rozwiązać parlament i zgodzić się, co do tego terminu.

EUROSTREFA / NIEMCY: Sprzedaż detaliczna dla Niemiec w kwietniu wyniosła 1,2 proc. r/r (jak oczekiwano). Indeks nastrojów gospodarczych w strefie euro spadł w maju do 112,5 pkt. z 112,7 pkt., ale spodziewano się gorszego odczytu na poziomie 112,1 pkt.

Opinia: Rynki nauczą Włochów, aby głosowali właściwie – warto przeczytać sobie kilka razy słowa unijnego komisarza Guenthera Oettingera, które padły wczoraj w wywiadzie dla Deutsche Welle. Bo wiele one tłumaczą. Paradoksem jest to, że może być to jedyne wyjście z włoskiego impasu politycznego. Według ostatnich spekulacji przyspieszone wybory mogą odbyć się o ponad miesiąc wcześniej, niż zakładano do tej pory, czyli już w końcu lipca. Teoretycznie czasu jest niewiele na to, aby wpłynąć na preferencje polityczne Włochów, którzy według ostatnich sondaży powierzyliby władzę populistom z Ruchu 5 Gwiazd i Ligi Północnej. Dynamika rynków finansowych pokazuje jednak, że nie trzeba długo czekać, aby tematy trafiły na nagłówki mediów. Czy jednak strach może być skutecznym narzędziem uprawiania polityki? Czas pokaże.

Ustalenie terminu wyborów na koniec lipca może uporządkować pewne kwestie. Dzisiaj lider Ruchu 5 Gwiazd stwierdził, że podnoszony w niedzielę temat potencjalnego impeachmentu prezydenta Mattarelli jest nieaktualny. Jak widać politycy chcą się skupić na kampanii wyborczej i zaprezentować się jako ci, którzy „poważnie” rozmawiają o poważnych sprawach (cudzysłów jest tu moim celowym zabiegiem).

Wczoraj poruszony był wątek ewentualnych działań ze strony ECB. Wiceprezes Vitor Constancio dał do zrozumienia, że bank nie ma technicznych możliwości, aby zaangażować się w stabilizację włoskiego długu, gdyż wymagałoby to uruchomienia szeregu procedur, do których Włosi musieliby się dopasować. Można domyślać się, że jedną z nich byłby tzw. mechanizm OMT, który został stworzony podczas kryzysu zadłużeniowego, ale nigdy nie wykorzystany (polega on na tym, że to Włosi występują z formalnymi wnioskami jednocześnie zgadzając się na poddanie surowym kryteriom dotyczącym działań w temacie finansów publicznych itd.). Tylko, że kto teraz miałby złożyć taki wniosek, skoro Włosi de facto nie mają rządu?

To co w pewnym sensie ratuje teraz sytuację na rynkach, to fakt, że ma zbytnio ryzyka rozprzestrzenienia się ryzyka na inne kraje. Casus Hiszpanii, gdzie najpewniej jutro, bądź w piątek dojdzie do próby odwołania rządu Mariano Rajoy’a jest inny – tam populiści z Podemos nie przekraczają 20 proc. w sondażach. Niemniej duże problemy może przysporzyć inwestorom sytuacja we włoskich bankach i ryzyko zarażenia innych – warto będzie to uważnie obserwować.

Dzisiaj rano byliśmy świadkami odbicia EUR/USD – przez chwilę naruszony został poziom 1,16. Błędem byłoby jednak sądzić, że jest to jakaś zasługa Włoch. To dolar traci dzisiaj na szerokim rynku za sprawą powrotu USA do procedowania ceł na Chiny, co zupełnie zaskoczyło wszystkich, a zwłaszcza samych Chińczyków. Jeszcze w zeszłym tygodniu Sekretarz Mnuchin mówił o „rozejmie”, a obie strony zdawały się dopracowywać szczegóły dotyczące zmniejszenia nierównowagi w handlu (mówiło się o tym, że Chiny zdeklarują większe zakupy płodów rolnych i energii), jednocześnie Chińczycy zapowiedzieli obniżę ceł na import aut i części, a kilka dni temu Biały Dom zgodził się zmniejszyć sankcje na chińskiego giganta telekomunikacyjnego ZTE nałożone za handel z Iranem. Co się zmieniło? Trudno ocenić, na ile jest to kolejny element taktyki negocjacyjnej Trumpa. Chińczycy są wściekli. W najbliższych dniach miała odbyć się kolejna runda negocjacji. To, czy będzie mieć miejsce pokaże na ile obie strony mają wolę do rozmów. Tak czy inaczej widmo wojen handlowych powróciło. I dolar zaczyna słabnąć.

Odrzućmy jednak na chwilę aspekty polityki we Włoszech i USA, gdyż najbliższe dni upłyną pod znakiem ważnych danych makro. Dzisiaj napłynęły nieco lepsze dane nt. sprzedaży detalicznej w Niemczech, przed nami jeszcze szacunki majowej inflacji, które poznamy o godz. 14:00. Jutro z kolei napłyną istotne wskazania dla całej strefy euro (odbicie HICP do 1,6 proc. r/r, jak się tego oczekuje, może poprawić nastroje wokół euro). Z USA uwagę zwróci dzisiaj rewizja danych nt. dynamiki PKB w I kwartale o godz. 14:30, a nieco wcześniej szacunki ADP. Kluczowe dane mamy jutro (PCE Core), oraz w piątek (rynek pracy). Bez pozytywnych niespodzianek korekta na dolarze mogłaby się przedłużyć.

Na koszyku BOSSA USD w ujęciu tygodniowym zaczyna nam rysować się świeca doji – formacja spadającej gwiazdy – która jednak będzie wymagać potwierdzenia w przyszłym tygodniu, a to może już nie być aż takie proste. Niemniej dolar znalazł się pod presją.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*