Tottenham i rynek transferowy – kogo wreszcie kupią w Londynie?

Pixabay

Jak być normalnym w świecie, w którym wartość niektórych piłkarzy zmusza zwykłego piłkarskiego kibica do złapania się za głowę? Jak nie ulec presji pieniądza, a przy tym zbudować zespół, który jest zauważany nie tylko na krajowej arenie, ale też w gronie europejskich potentatów? Spytajcie w Londynie…

Bohater „Spurs” ostatnim transferem

Lucas Moura w zakończonym niedawno sezonie był jedną z najjaśniejszych gwiazd trenera Mauricio Pochettino, strzelając m.in. pamiętnego hat-tricka w spotkaniu decydującym o awansie do finału Ligi Mistrzów z Ajaxem. To właśnie sprowadzony w styczniu 2018 roku Brazylijczyk… był ostatnim transferem Tottenhamu.

Jak będzie w tym oknie?  Na razie nie ma ogłoszonych spektakularnych transferów do klubów Premier League. Na razie zarówno Liverpool, Arsenal czy Manchester City siedzą cicho i obserwują rynek, stąd pozycja ekipy Mauricio Pochettino nie różni się od tych największych firm angielskiego futbolu. Drugą sprawą jest dobra relacja łącząca właściciela klubu – Daniela Levy’ego z Mauricio Pochettino. Obaj panowie mają się dopiero spotkać, by omówić nową długoletnią politykę transferową klubu. Podobno menedżer „Spurs” chce, by wszyscy kluczowi gracze, którzy odejdą z Tottenham Hotspur Stadium zostali zastąpieni graczami o podobnej wartości i przydatności piłkarskiej. Takie ustalenia pewnie zapadną, ale musimy trochę na nie poczekać.

Jest już lista życzeń

W tym trochę zakręconym na punkcie piłkarskiej ekonomii świecie – statystyk, liczb, kolejnych wydanych i otrzymanych dolarów, funtów, euro… historia Tottehamu Hotspur jest dość romantyczna. Klub nie sprowadził do siebie żadnego piłkarza od… 18 miesięcy. Kibice zaczynają się zastanawiać, kiedy nastąpi pierwsza finalizacja transakcji w lato poprzedzające sezon 2019/2020. W angielskich mediach huczy wręcz od spekulacji, a lista życzeń Mauricio Pochettino jest dość spora.

Zaczyna się od Tanguya Ndombele – 22-letniego pomocnika Lyonu, dalej widzimy na niej wzbijającą się gwiazdę Realu Betis – Giovani Lo Celso. Jest też doskonale znający realia Premier League – Ryan Sessegnon, który w ubiegłym sezonie spadł z Fulham do The Championship. W końcu grono dość głośnych potencjalnych wzmocnień zamyka Aaron Wan-Bissaka, który został wyceniony przez Crystal Palace na 50 milionów funtów, ale… jego wzrok bardziej skierowany jest na czerwoną część Manchesteru.

Mimo wszystko chyba trochę mniej mówi się o sprowadzeniu do stolicy Anglii – Bruno Fernandesa ze Sportingu Lizbona, Nicolo Zaniolo, który ostatni sezon spędził w AS Romie, młodym obiecującym angielskim obrońcy – Jacku Clarku, Japończyku Hiroki Sakai czy w końcu zawodniku Bournemouth – Nathanie Ake. Prawda jest też jednak taka, że wartość kilku wymienionych wyżej piłkarzy może wzrosnąć po turniejach międzynarodowych, jakie trwają już na boiskach całego świata – mowa głównie o Copa America i Mistrzostwach Europy U21.

Pewne źródła podają…

Jak to zwykle na rynku transferowym, trwa wiele spekulacji. Według nich, „Spurs” badali już grunt pod zatrudnienie Lo Celso i Ndombele. W przypadku tego pierwszego Betis nie zgodził się na kwotę 35 milionów funtów. Z kolei za tego drugiego klub z Londynu chciał wyłożyć 50 milionów funtów, ale w Lyonie nie planują rozmawiać, jeśli cena nie będzie oscylowała w okolicach 70 milionów. To, że negocjacje zaczęły się dość wcześnie, dobrze wróży. Sam Pochettino nie jest zadowolony z tego, że w szatni ciągle musi dysponować tym samym garniturem. Powiew świeżej krwi to bardzo ważna sprawa, szczególnie w kontekście Premier League, której drużyny grają chyba najwięcej w Europie. Ponadto menedżer chce, by nowi zawodnicy zostali skompletowani do końca czerwca, by już od lipca w pełni z drużyną ruszyli do okresu przedsezonowego.

Z jednej strony, przykład Tottenhamu pokazuje coś fajnego – możliwość zbudowania pozycji mimo braku upartej pogoni za coraz to nowymi zawodnikami, na których wydaje się astronomiczne sumy. Z drugiej jednak strony, taki jest już ten dzisiejszy świat i tym razem w Londynie na pewno nie obędzie się bez wzmocnień. Mimo finału Ligi Mistrzów, zdobytego w kampanii 2018/2019, głód sukcesów nie zmalał, a jeszcze wzrósł, więc nowi zawodnicy będą usatysfakcjonowani, gdy trafią do takiego klubu. Negocjacje włodarzy „Spurs” mogą być więc tym razem dużo bardziej owocne, niż w poprzednich okienkach. 18 miesięcy bez transferu? Pochettino mówi: STOP!

TEKST: Radosław Kępys, Przekrój Sportowy

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*