Stoicki spokój WIG20

foto: pixabay

Piątkowa realizacja zysków na Wall Street oraz spadki w Azji nie przestraszyły inwestorów nad Wisłą. Główne azjatyckie indeksy straciły w poniedziałek na wartości – Hang Seng zniżkował o -2,1%, Nikkei -1,6%, z kolei Shanghai Composite -0,4%. Tymczasem polski indeks blue chipów rozpoczął sesję z ujemną luką, długo jednak nie musieliśmy czekać na wyjście powyżej kreski. WIG20 rozpoczął solidny marsz w górę, który wyprowadził indeks ponownie powyżej poziomu 2 200 pkt., zyskując +1,6%. Wprawdzie dzisiejsze obroty nie były tak okazałe jak w przypadku dwóch poprzednich sesji, należy jednak zaznaczyć, że jest to piąty wzrost pod rząd, któremu towarzyszy dość zmienne otoczenie (w momencie pisania komentarza Nasdaq traci ok. -1%).

Niewątpliwie wtorkowe uzupełniające wybory do Izby Reprezentantów oraz Senatu w USA będą głównym wydarzeniem tygodnia. Aktualne sondaże wskazują, że Demokraci dysponują potencjałem do odbicia Izby Reprezentantów, natomiast większość w Senacie pozostanie w posiadaniu Republikanów. Taki wynik mógłby siłą rzeczy zwiększyć nerwowość na rynkach, gdyż ręce prezydenta Trumpa zostałyby mocno związane w kwestii dalszej stymulacji fiskalnej, a w dużo mniejszym stopniu w kwestii mało przewidywalnej polityki zagranicznej i handlowej. Mamy tutaj oczywiście na myśli wojnę handlową z Chinami, która skutecznie zatrzymała hossę na rynkach wschodzących. Wprawdzie w ostatnim czasie obserwujemy ocieplenia na linii USA-Chiny, jednak podchodzimy sceptycznie do realizacji scenariusza rychłego „happy endu”, w którym to amerykański prezydent w pewnym sensie przyznaje się do porażki negocjacyjnej z Państwem Środka. Niemniej jednak, gdyby przywódcy USA i Chin faktycznie ogłosili po szczycie G-20 w Argentynie (1.12.2018 r.) porozumienie, mielibyśmy idealny przepis na „Rajd św. Mikołaja”.

W dniu dzisiejszym zostały wprowadzone sankcje na Iran, które dotyczą zakazu importowania ropy z tego kraju. Mogłoby się zdawać, że to co od pół roku było głównym czynnikiem utrzymującym ceny „czarnego złota” na relatywnie wysokich poziomach, od kilku tygodni stało się obciążeniem. Przypomnijmy, że od samego początku podchodziliśmy sceptycznie do wizji wskazujących na powstanie w związku ze wspomnianymi sankcjami dużego deficytu na rynku ropy. Po pierwsze, okazuje się, że już od września Arabia Saudyjska oraz Rosja prowadzą mniej lub bardziej oficjalne rozmowy w kwestii uzupełnienia ewentualnych ubytków. Po drugie, głównymi importerami irańskiej ropy pozostają takie kraje jak Chiny, Indie czy też Turcja – dziś już wiemy, że znalazły się one na liście ośmiu państw, które na pół roku zostaną zwolnione z przestrzegania sankcji. Administracja Białego Domu doskonale zdaje sobie sprawę, że nie może pozwolić na zbyt wysokie ceny ropy na świecie, które tworzą ryzyko stagflacji. Póki co, wydaje się, że ok. 15-proc. spadek surowca w skali miesiąca powinien satysfakcjonować prezydenta Trumpa.

Patryk Pyka
Analityk Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego
Dom Inwestycyjny Xelion

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*