Komentarz walutowy – czy Chiny dźwigną światową gospodarkę?

foto: flickr

Marcowe bardzo mocne dane z Chin rozpoczęły się od serii pozytywnych zaskoczeń indeksów PMI, a kończą niespodziewanym odbiciem produkcji przemysłowej. Czy Chiny będą w stanie wyciągnąć z kłopotów światową gospodarkę? Na to liczą rynki.

Znaczenie Chin jest bardzo duże nie tylko dlatego, że jest to druga największa światowa gospodarka, źródło nadal względnie taniej produkcji i rynek zbytu dla wielu gospodarek pro-eksportowych.  Jej znaczenie jest obecnie o tyle istotne, że w zasadzie tylko tam istniało pole do zwiększenia stymulacji gospodarki. Fed zaprzestał podnoszenia stóp procentowych, ale nadal ogranicza bilans, a poprzednie podwyżki będą jeszcze mieć wpływ na gospodarkę, gdzie jednocześnie wygasa wpływ cięć podatkowych. EBC przestał powiększać swój bilans, a Bank Japonii ogranicza skalę skupów, bo coraz trudniej mu przeprowadzać te operacje. Tymczasem w latach 2015-2016, kiedy globalnej gospodarce groziło spowolnienie, zarówno EBC, jak i BoJ uruchomiły potężny skup aktywów, dokładając do wsparcia ze strony Banku Chin. Tym razem cała presja była na Pekinie i choć od dawna mówi się tam o delewarowaniu gospodarki, władze podjęły ryzyko – w pierwszym kwartale wartość nowo udzielonych kredytów była rekordowa.  Czy sam ten fakt odpowiada za bardzo dynamiczne odbicie produkcji (z 5,3% do 8,5% r/r)? Większość chińskich danych cechuje się bardzo niską zmiennością, co od dawna budzi powątpiewanie ze strony ekonomistów. W tym kontekście tak duży wzrost produkcji, nawet mając na uwadze mocniejsze indeksy PMI oraz odbicie w eksporcie, jest bardzo zaskakujący. Pomijając to, czy faktycznie dane te nie zostały w pewien sposób zniekształcone, aktualnym jest pytanie, czy Chiny zdecydują się podjąć ryzyko stymulowania gospodarki przez dłuższy okres. Z banku centralnego płyną sygnały o ograniczeniu ekspansji, jednak prawdziwy obraz sytuacji pokażą nam dane za kwiecień. Ważnym weryfikatorem będą też dane z Niemiec i Japonii – dwóch mocno pro-eksportowych gospodarek. Te do tej pory były bardzo słabe, ale już jutro w obydwu gospodarkach poznamy wstępne indeksy PMI za kwiecień.

W środę również nie będzie brakować publikacji makroekonomicznych. Na rynku globalnym najważniejsze publikacje to inflacja w Wielkiej Brytanii (10:30) oraz Kanadzie (14:30), a także bilans handlowy w USA (14:30). W Polsce poznamy dane z rynku pracy (10:00). O godzinie 9:35 dolar kosztuje 3,7770 złotego, euro 4,2742 złotego, frank 3,7502 złotego, zaś funt 4,9323 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*