Emiliano Sala – z jednej strony tragedia, z drugiej pieniądze

foto: Stock Up

Tragedia związana z transferem Argentyńczyka Emiliano Sali z francuskiego Nantes do Cardiff City nadal budzi smutek w środowisku piłkarskim – szczególnie we Francji i na Wyspach Brytyjskich. Powoli jednak zaczynają chyba o tym zapominać kluby, które finalizowały ten transfer. FC Nantes żąda od Cardiff zapłaty 15 milionów funtów za transfer zawodnika.

Wypadek samolotu nad kanałem La Manche

Emiliano Sala w poniedziałek 21 stycznia leciał z FC Nantes do Cardiff, by podpisać kontrakt z angielskim klubem. Argentyńczyk był gwiazdą rundy jesiennej w zespole FC Nantes, zdobywając dla francuskiego zespołu 12 bramek w rozgrywkach Ligue 1. Nie dziwiło więc, że wzbudził zainteresowanie wśród klubów z najlepszych lig europejskich. Niestety, gdy awionetka z piłkarzem na pokładzie leciała nad kanałem La Manche – zniknęła z radarów. O tym dowiedzieliśmy się we wtorek rano – od razu w środowisku piłkarskim wybuchł niepokój i konsternacja – wypadki lotnicze zazwyczaj dobrze się nie kończą. Tak też było w tym wypadku… Mijały godziny, w końcu dni – poszukiwania raz zawieszano, raz – po interwencji innych argentyńskich piłkarzy znowu je wznowiono. Wiadomo było jednak, że szanse na znalezienie Francuza są minimalne. W końcu w poniedziałek wreszcie znaleziono wrak samolotu – z jednym ciałem na pokładzie – mógł być to albo pilot albo sam piłkarz – zwłok jeszcze nie zidentyfikowano.

O tym, że stało się coś złego, uświadomiła też wiadomość, jaką piłkarz za pomocą aplikacji „WhatsApp” wysłał do swojej rodziny. „[…]jestem tu wysoko w samolocie, który wygląda, jakby miał się rozpaść. Kieruję się do Cardiff, szaleństwo, jutro mieliśmy zacząć. Po południu miałem trenować z moim nowym zespołem. […]Jeśli nie będziecie mieli więcej informacji w przeciągu półtorej godziny, raczej mnie nie znajdą.”

To nie koniec historii

Tragedia, jaką przeżywała po tej katastrofie rodzina piłkarza jest właściwie nie do wyobrażenia – nie dla tego, kto czegoś takiego w swoim życiu nie przeżył. Prawda jest jednak taka, że już po katastrofie w obu klubach musieli się zastanawiać, co teraz z tym transferem – czy ma on zostać zrealizowany, czy Cardiff ma zapłacić Nantes za piłkarza, których nigdy u nich nie zagra?

Wczoraj dostaliśmy częściową odpowiedź, jakie kroki podejmie francuski klub. Zażądał on w ciągu kolejnych 10 dni… zapłaty za transfer Emiliano Sali w wysokości 15 milionów funtów. Jeśli to się nie stanie, przedstawiciele klubu FC Nantes grożą sądem. Spłata transferu miała nastąpić ratalnie – przez trzy lata, jednak pierwsze zlecenie przelewu zostało wstrzymane ze względu na brak wieści o piłkarzu.

„The Telegraph” poinformowało, że list prawny od Nantes został wysłany w środę. Było to drugie takie żądanie w ciągu jednego tygodnia. Według informacji, Cardiff ma podpisaną umowę na wypadek nieszczęśliwych wypadków poszczególnych piłkarzy  firmą Lloyd. Według informacji gazety, na liście piłkarzy objętych wyjątkową polisą był też Emiliano Sala. Jak poinformowało BBC, „walijski klub zapłaci Francuzom po wyjaśnieniu wszystkich faktów.” W Walii panuje zdziwienie, że żądanie zapłaty zbiega się w czasie z próbą zidentyfikowania ciała, które w tym tygodniu znaleziono obok wraku samolotu.

Jedno to gesty, drugie to pieniądze

Piłkarze Nantes pierwszy mecz po zniknięciu piłkarza zagrali w meczu ligowym 30 stycznia z Saint Etienne (1:1). W 9. minucie sędzia przerwał mecz, a z trybun całego stadionu przez minutę rozlegał się aplauz na cześć Argentyńczyka. Znakomicie zachował się też zespół Arsenalu, który podczas meczu ligowego 29 stycznia umieścił w meczowym protokole nazwisko Emiliano Sali. W Anglii zareagowali też inni. Kibice Cardiff City podczas meczu z Bournemouth 2 lutego po bramce na 2:0 zaśpiewali z trybun nazwisko Sali, który miał zostać jego piłkarzem. Ponadto, w zeszłym tygodniu podczas wszystkich spotkań kolejki Premier League (rozegranej w tygodniu) uczczono pamięć piłkarza.

Wszystkie gesty zasługują na brawa i szacunek, ale gdy z drugiej strony do gry wchodzą pieniądze, rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Prawdopodobnie sprawa prawnego i finansowego uregulowania transferu jeszcze się nie skończyła, gdyż jest pewnym precedensem i nikt do końca nie wie, jak się zachować. Tylko szkoda, że tak nietypowa sytuacja łączy się z wielką tragedią, do której przecież nie musiało wcale dojść.

TEKST: Radosław Kępys, Przekrój Sportowy

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*